Rozdział IV. Nieszczęśliwy wypadek.
Właśnie skończyliśmy lekcje, Ellie nie przyszła. Mam zamiar od razu pobiec do jej domu, jeśli w ogóle tam będzie. Lukas prawie w ogóle się nie przejął tym, że nie przyszła do szkoły. Wczoraj była trochę przymulona, ale to nie wyglądało na coś poważnego. Chyba tylko mnie ona interesuje. Zapytam się jeszcze czy ktoś pójdzie ze mną, na przykład Lukas, ale wątpię.
-Lukas, idziesz ze mną zobaczyć co z Ellie? Nie wiem co się z nią dzieje, martwię się o nią.
-Niestety nie mogę iść, pozdrów ją ode mnie. - Od razu poszedł, jakby jej nie znał.
Udałam się najpierw po batona do sklepu, bo miałam jakieś drobne. Jestem bardzo ciekawa co się z nią dzieje, ale mam nadzieję, że jest wszystko dobrze. Ciekawe, czy w ogóle ktoś mnie wpuści.
-Ellie! Wpuść mnie, co się dzieje? - Chwilę potem drzwi mi otworzyła pani Rackle, mama Ellie.
-Mendy? Co ty tu robisz?
-Przyszłam zobaczyć co się dzieje z Ellie, czemu nie było jej w szkole?
-Przecież wychodziła z domu, brała plecak, śniadanie. Jak to jej nie było?
-Nie przyszła dzisiaj w ogóle na lekcje, martwiłam się strasznie o nią, więc stwierdziłam, że sprawdzę o co chodzi. To ja chyba pójdę jej poszukać, wie pani gdzie mogła pójść?
-Nie wiem, ale bardzo się cieszę, że moja córka ma taką przyjaciółkę, która się o nią troszczy. - Nie zdążyłam się nawet pożegnać bo od razu rzuciłam plecak pod nogi pani Rackle i pobiegłam szukać mojej przyjaciółki.
Mam małe podejrzenia gdzie mogła pójść, jest jedno miejsce gdzie się udawałyśmy gdy byłyśmy małe. Moi rodzice często nas tam zabierali jak Ellie zostawała u mnie na kilka dni. Stare, opuszczone tory kolejowe. Ciekawe czy tam będzie, mam przynajmniej nadzieję, ale nadzieja matką głupich.
Dobiegłam do torów, ale jej nie widzę.
-Ellie! Ellie, gdzie jesteś? Wszyscy cię szukają!
Zaczęłam biegać wokoło w poszukiwaniach swojej przyjaciółki, po około godziny zauważyłam ją zakrwawioną i płaczącą. Rana nie była duża, ale plama tak.
-Boże! Ellie, co się stało? - Usiadłam obok niej i podniosłam jej głowę. - Czemu płaczesz?
-Mendy, moi rodzice się rozwodzą. - Zaczęła jeszcze bardziej płakać.
-To nic takiego, na pewno się pogodzą. Teraz mi powiedz czemu krwawisz, co z Twoją nogą?
-Nic złego, przewróciłam się na kamień, już nie krwawię, to tylko plamka. - Gdy skończyła mówić od razu ją podniosłam i otarłam łzy. - Mogę dzisiaj nocować u Ciebie? Twoja ciocia chyba jeszcze nie jest w domu, więc umyłabym się i bym od razu została u Ciebie.
-Jasne, że możesz. Moje mieszkanie jest zawsze otwarte dla Ciebie, przecież doskonale o tym wiesz.
-No to chodźmy, chcę zdążyć przed Twoją ciocią. Dobrze, że tutaj przyszłaś, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
-Nie gadaj już bzdur, wracamy do mnie.
Nawet nie zadzwoniłam do cioci, bo i tak wiedziałam, że zawsze pozwoli nocować Ellie u nas, będzie nawet z tego bardzo zadowolona. Jak najszybciej szliśmy do mnie bym mogła szybko opatrzyć jej ranę. Słabo to zniosła, bo nigdy nie lubiła widoku krwi, nawet przed wypadkiem. Czasami się czuję jak jej mama, bo brakuje jej mamy. Pani Rackle prawie zawsze jest w pracy, tak samo jak pan Rackle. Nie przeszkadza mi matkowanie, czuję się z tym dobrze. Od dawna planuję być psychologiem, ale nie wiem czy mi to wyjdzie.
---
Przepraszam za długą przerwę, ale musiałam napisać egzamin. Jest już dobrze, postaram się dawać rozdziały regularnie, jak kiedyś.
Właśnie skończyliśmy lekcje, Ellie nie przyszła. Mam zamiar od razu pobiec do jej domu, jeśli w ogóle tam będzie. Lukas prawie w ogóle się nie przejął tym, że nie przyszła do szkoły. Wczoraj była trochę przymulona, ale to nie wyglądało na coś poważnego. Chyba tylko mnie ona interesuje. Zapytam się jeszcze czy ktoś pójdzie ze mną, na przykład Lukas, ale wątpię.
-Lukas, idziesz ze mną zobaczyć co z Ellie? Nie wiem co się z nią dzieje, martwię się o nią.
-Niestety nie mogę iść, pozdrów ją ode mnie. - Od razu poszedł, jakby jej nie znał.
Udałam się najpierw po batona do sklepu, bo miałam jakieś drobne. Jestem bardzo ciekawa co się z nią dzieje, ale mam nadzieję, że jest wszystko dobrze. Ciekawe, czy w ogóle ktoś mnie wpuści.
-Ellie! Wpuść mnie, co się dzieje? - Chwilę potem drzwi mi otworzyła pani Rackle, mama Ellie.
-Mendy? Co ty tu robisz?
-Przyszłam zobaczyć co się dzieje z Ellie, czemu nie było jej w szkole?
-Przecież wychodziła z domu, brała plecak, śniadanie. Jak to jej nie było?
-Nie przyszła dzisiaj w ogóle na lekcje, martwiłam się strasznie o nią, więc stwierdziłam, że sprawdzę o co chodzi. To ja chyba pójdę jej poszukać, wie pani gdzie mogła pójść?
-Nie wiem, ale bardzo się cieszę, że moja córka ma taką przyjaciółkę, która się o nią troszczy. - Nie zdążyłam się nawet pożegnać bo od razu rzuciłam plecak pod nogi pani Rackle i pobiegłam szukać mojej przyjaciółki.
Mam małe podejrzenia gdzie mogła pójść, jest jedno miejsce gdzie się udawałyśmy gdy byłyśmy małe. Moi rodzice często nas tam zabierali jak Ellie zostawała u mnie na kilka dni. Stare, opuszczone tory kolejowe. Ciekawe czy tam będzie, mam przynajmniej nadzieję, ale nadzieja matką głupich.
Dobiegłam do torów, ale jej nie widzę.
-Ellie! Ellie, gdzie jesteś? Wszyscy cię szukają!
Zaczęłam biegać wokoło w poszukiwaniach swojej przyjaciółki, po około godziny zauważyłam ją zakrwawioną i płaczącą. Rana nie była duża, ale plama tak.
-Boże! Ellie, co się stało? - Usiadłam obok niej i podniosłam jej głowę. - Czemu płaczesz?
-Mendy, moi rodzice się rozwodzą. - Zaczęła jeszcze bardziej płakać.
-To nic takiego, na pewno się pogodzą. Teraz mi powiedz czemu krwawisz, co z Twoją nogą?
-Nic złego, przewróciłam się na kamień, już nie krwawię, to tylko plamka. - Gdy skończyła mówić od razu ją podniosłam i otarłam łzy. - Mogę dzisiaj nocować u Ciebie? Twoja ciocia chyba jeszcze nie jest w domu, więc umyłabym się i bym od razu została u Ciebie.
-Jasne, że możesz. Moje mieszkanie jest zawsze otwarte dla Ciebie, przecież doskonale o tym wiesz.
-No to chodźmy, chcę zdążyć przed Twoją ciocią. Dobrze, że tutaj przyszłaś, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.
-Nie gadaj już bzdur, wracamy do mnie.
Nawet nie zadzwoniłam do cioci, bo i tak wiedziałam, że zawsze pozwoli nocować Ellie u nas, będzie nawet z tego bardzo zadowolona. Jak najszybciej szliśmy do mnie bym mogła szybko opatrzyć jej ranę. Słabo to zniosła, bo nigdy nie lubiła widoku krwi, nawet przed wypadkiem. Czasami się czuję jak jej mama, bo brakuje jej mamy. Pani Rackle prawie zawsze jest w pracy, tak samo jak pan Rackle. Nie przeszkadza mi matkowanie, czuję się z tym dobrze. Od dawna planuję być psychologiem, ale nie wiem czy mi to wyjdzie.
---
Przepraszam za długą przerwę, ale musiałam napisać egzamin. Jest już dobrze, postaram się dawać rozdziały regularnie, jak kiedyś.
Będziesz jeszcze pisać? Bo trochę za późno wpadłam (przypadkowo XD). Jak będziesz pisać, po popracuj nad pisaniem w czasie przeszłym. Żeby nie było np: "Dobiegłam do torów, ale jej nie widzę." Staraj się pisać tylko w czasie przeszłym ;)
OdpowiedzUsuńhttp://mysterioussprint.blogspot.com/p/bohaterowie.html
OdpowiedzUsuńhttp://zablogowanaa.blogspot.com/ świetnie piszesz :) zapraszam do mnie, na ff o Jasiu :)
OdpowiedzUsuń